czwartek, 8 grudnia 2011

Agata Christie 'Dom zbrodni'

 Wiadomo nie od dziś, że cenię Agatę Christie. Pisarka wspominała, że 'Dom zbrodni' to jedna z jej ulubionych książek.

Młody Anglik Charles zakochuje się w pięknej Sophi Leonides. Niestety rozdziela ich wojna, ale mężczyzna postanawia ożenić się po powrocie do Anglii. Niestety jego plany krzyżuje nagła i niespodziewana śmierć dziadka Sophie, Arystedesa Leonidesa, nieco ekscentrycznego bogacza. Sophia prosi Charlesa o przełożenie ślubu. Tymczasem Scotland Yard zaczyna badać sprawę, i tak się składa, że jednym ze śledczych jest ojciec Charlesa. Dzięki temu młodzieniec znajduje się w centrum wydarzeń. Otóż okazuje się, że Arystedes został otruty. Rodzina podejrzewa o morderstwo drugą żonę Arystedesa, trzydziestokilkuletnią Brendę. Charles przypadkowo odnajduje miłosną korespondencję Brendy z nauczycielem, co wskazuje na romans i typowy rozwój wydarzeń. Nic bardziej mylnego, bo chociaż rodzina posiada majątek, a ze śmierci Arystedesa nie wynika żadna korzyść, każdy ma uzasadniony motyw... Zraniona duma, zazdrość, nieszczęśliwa miłość.

'Dom zbrodni' przypomina nieco poprzednie książki Agaty, ale zupełnym zaskoczeniem jest postać mordercy. Wprawdzie w połowie książki domyśliłam się, kto popełnia przestępstwa (bo na jednej śmierci się nie skończyło...), ale jest to wręcz niewiarygodne. Tym razem Christie od początku do końca nakreśliła tą postać  w sposób przerażający. Dlaczego? Odsyłam do książki.


środa, 7 grudnia 2011

Haruki Murakami 'Wszystkie boże dzieci tańczą'

 Witajcie po kilkutygodniowej przerwie :). Miło mi tu znów gościć. Ostatnio czytuję literaturę tak zwaną 'fachową', a to z racji kierunku studiów, na które się wybrałam. Żeby znów wpaść w blogowy rytm wybrałam zbiór opowiadaniań Mistrza Murakami.

Każda historia to odrębna opowieść, mają jednak wspólny mianownik. To trzęsienie ziemi nawiedzające Japonię oraz pustka, o której często mówią bohaterowie. Mają swoje obsesje, dźwigają ciężar, skrywają tajemnicę. Murakami wspaniale buduje nastrój, tworzy surrealistyczne wizje, prowadząc czytelnika po najkrętszych ścieżkach ludzkiej duszy. Najbliższe mi opowiadania to 'Tajlandia' i 'Ciastka z miodem'. Polecam.

Murakami, obok ukochanej J. C. Oates, to mój osobisty kandydat do Literackiej Nagrody Nobla. I mam szczerą nadzieję, że w końcu ją otrzyma, bo absolutnie na nią zasługuje!

sobota, 3 grudnia 2011

Chwilowe rozstania i długie powroty

Na jakiś czas rzuciłam amatorską krytykę literacką. Trochę to wina życiowej zawieruchy...
Niebawem wracam z nowymi wrażeniami czytelniczymi :)
Mam nadzieję, że nadal będę Was u siebie gościć.
Zapisalam się też na studia magisterskie, co w mojej sytuacji jest jak wejście na Mount Everest...
Do przeczytania niebawem!
Ahoj :)

niedziela, 23 października 2011

Zygmunt Miłoszewski 'Uwikłanie'

 Książkę wybrałam jako nagrodę za zajęcie drugiego miejsca w konkursie Projekt Kraszewski

Rzecz dzieje się w Warszawie. Po sesji terapeutycznej, kontrowersyjnej terapii ustawień, ginie pacjent Henryk Telak. Ktoś wbija mu rożen w oko. Podejrzanych jest troje innych pacjentów i psychoterapeuta Cezary Rudzki. Sparwę bada prokurator Teodor Szacki. W czasie trwania śledztwa wychodzi na jaw, że Telak stracił córkę, która popełniła samobójstwo, a syn ma wadę serca i prawdopodobnie wkrótce umrze. Telak chorował na depresję.  Szacki ma nielada orzech do zgryzienia. Elementy układanki nie pasują do siebie. W czasie rutynowej kontroli rzeczy osobistych denata, Szacki znajduje kupony lotto, na których zakreślone są te same liczby. Okazuje się, że część liczb to data śmierci córki, kolejne liczby stanowia zagadkę. Szacki kontaktuje się z biegłym psychiatrą znawcą teorii ustawień i dochodzi do wniosku, że kolejne liczby mogą mieć związek ze smiercią kogoś bliskiego Telaka, ale sprzed lat. Tak Szacki trafia na niewyjaśnione morderstwo z 1987 roku, tego samego dnia, co samobójstwo córki Telaka. Czy to przypadek? I co wspólnego miał z tym Telak? Nieoczekiwanie Szacki nadepnął na odcisk tajnym służbom z czasów PRL, co nie wróży niczego dobrego, bo lepiej żeby pewne tajemnice nie ujrzały światła dziennego... Ale czy napewno?

Genialna opowieść! Harlan Coben niech się schowa! Książka trzyma cały czas w napięciu, nie wiadomo jakie będzie zakończenie do ostatnich stron. Poza tym Miłoszewski uwiódł mnie poczuciem humoru, to jest ten rodzaj, który bardzo lubię. Nie ma owijania w bawełnę, dialogi prawdziwe i świetna postać prokuratora Szackiego - trzydziestsześciolatek z problemami, normalny gość z krwi i kości. Polecam!

sobota, 22 października 2011

Krystyna Nepomucka 'Serafina i kochankowie'

 Wznowienie z września. 

Nastoletnia Serafina jest wychowywana przez ciotkę Apolonię, która uczy dziewczynę najstarszego zawodu świata. Młodziutka Serafina spotyka się ze starszymi mężczyznami, nie zna innego życia. Apolonia postanawia wyjechać z siostrzenicą do sanatorium w Ciechocinku. Tam panie poznają  czterdziestoletniego Alojzego, który bez pamięci zakochuje się w Serafinie. Panie widzą w tej znajomości możliwoiść szybkiego wzbogacenia się i wmawiają naiwnemu fatygantowi, że Serafcia jest dziewicą i odda się tylko po ślubie. Aluś uwiedziony obietnicą zaprasza panie do siebie do Wrocławia. Sęk w tym, że Aluś już ma żonę, która jest wprawdzie chorowita. Wszyscy więc z niecierpliowścią czekają na rychłą śmierć pani Alusiowej. Serafcia we Wrocławiu dostaje posadę sekretarki i zapisuje się na Akademie Sztuk Pięknych, cioteczka mieszka w pięknym apartamencie i wszyscy żyją szczęśliwie. Niestety pani Alusiowa mimo ciągłych kłopotów ze zdrowiem ma się całkiem dobrze, aż pewnego dnia rozchodzi się wiadomość o jej śmierci... 

Przeczytałam ta książkę jakis czas temu, ale dopiero teraz mam chwilę żeby o niej napisać. Ogólnie wrażenia letnie, chociaż warsztat pisarski całkiem dobry. Serafinka spotyka samych dziwaków, ciotka Apolonia jest całkiem zabawna, a jej mądrości życiowe są absurdalne. Najlepsza scena w książce i trochę makabryczna, to ta, kiedy po pogrzebie pani Alusiowej, Serafinka z ukochanym spędza czas w jego posiadłości, gdy tymczasem zjawia się zmarła we własnej osobie...

Muszę przyznać, że książka ma bardzo dobre zakończenie. Serafina dojrzewa, przechodzi swoistą przemianę i opiekuje się ciężko chorym mężczyzną. Dowiaduje się też prawdy o swoim pochodzeniu, o którym przez całe życie ciotka snuła niedorzeczne historie. Po lekturze tej książki nie mam poczucia straconego czasu, ale można ją ominąć.

PS. Będę się zajdać tym: 

Smacznego :))





niedziela, 16 października 2011

Z życia

Chwilowo pracuję tu:



Nie pamiętam jak się nazywam, nie pamiętam jaki zapach ma moja ulubiona kawa. Moje włosy pachną jak cukier waniliowy albo wiśniowy kisiel. Do wyboru... Tęsknię za książkami...

środa, 5 października 2011

Magdalena Samozwaniec 'Z pamiętnika niemłodej już mężatki'


 Magdalena Samozwaniec, właściwie Kossak, to córka malarza Wojciecha Kossaka i młodsza siostra Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej, zwanej Lilką. 

Książka to zbiór zapisków pisarki, znalezionych już po jej śmierci. To opowieść o świecie, którego nie ma. Magdalena urodziła się w 1894 roku w rodzinie twórców. Już od najmłoszych lat przejawiała talent pisarski, podobnie jak jej siostra Maria. Pisarka wspomina swoje dzieciństwo. Z lekką dozą ironii i humorem snuje opowieść o życiu w rodzinnym dworku, zwanym Kossakówka, przywołuje wiele anegdot o sławnych twórcach tamtych czasów.

Urodziłam się w roku podówczas jeszcze Pańskim w samą noc świętego Bartłomieja, co mojej matce nie było na rękę, ponieważ zwykła była nazywać swoje córki imieniem świętej lub świętego, który na ten dzień wypadał. Noc była wówczas dżdżysta i wiatr hulał za kominem jak słynny świerszcz Dickensa.

Tak oto Madzia zaczyna swoją opowieść. Duża część wspomnień poświęcona jest ojcu i siostrze. Pisarka opowiada między innymi o trzech mężach Marii z lekkim przymróżeniem oka. Przywołuje też pierwsze próby literackie siostry. 

Książka to zbiór wielu anegdot o Wojciechu Kossaku, Jacku Malczewskim (który podobno malował swoją twarz Chrystusowi), Boyu - Żeleńskim i jego ojcu Władysławie, swoim mężu Zygmuncie (który po ślubie wyszedł i wrócił po tygodniu...)

Oprócz historii ludzi pojawia się też Kraków. Uliczki, alejki, Planty, kawiarenki i życie nocne. Zabawy, spotkania, 'herbatki', dancingi, romanse, pierwsze kina i gwiazy filmowe...

To fantastyczna książka, przedstawia międzywojenny świat ludzi sztuki, napisana z dystansem. Samozwaniec ma lekkie pióro. Jej zapiski to obraz epoki, ma świetny zmysł obserwatorski i genialne poczucie humoru. Wspaniała kobieta.

wtorek, 4 października 2011

Piotr Rowicki 'Fatum'


Książkę wylosowałam w Wygrywajce u tetis w zeszłym tygodniu. Dotarła do mnie wczoraj, więc natychmiast się za nią zabrałam. Dzięki tej Wygrywajce mam okazję przeczytać nowość wydawniczą :)

'Fatum' to zbiór opowiadań, których akcja dzieje się w  XVII - wiecznym Gdańsku. Są to swoiste makabreski. Pamiętacie serię 'Opowieści z krypty'? To właśnie ten klimat: czarny humor, makabra, groteska. Moim faworytem jest zdecydowanie 'Czerwony kapturek', w którym występuje rozpustna wnuczka, zła babcia oraz sprawiedliwy Wolf.

Rowicki ma lekkie pióro i nietypowe poczucie humoru, w barwny sposób ukazuje ludzi złych i zepsutych, których sprawiedliwość dopada w najmniej spodziewanym momencie. Polecam!

poniedziałek, 3 października 2011

Mój mały sukces


Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie  'Projekt Kraszewski'. Dziś ogłoszono wyniki. Zajęłam drugie miejsce i bardzo się z tego cieszę. W momencie zawirowań życiowych ta nagroda  jest jak promyk słońca na zachmurzonym niebie. Dziękuję.
Szczegóły tu:

http://projekt-kraszewski.blogspot.com/

niedziela, 2 października 2011

Gabriel Garcia Marquez 'Rzecz o mych smutnych dziwkach'

 Tak naprawdę tytuł tej powieści brzmi 'Rzecz o mych smutnych kurwach'. Jak zauważa tłumacz w przedmowie : "Taki jest stan prawny w Polsce - można dzieła artystyczne cenzurować, bezkarnie niszczyć, artystów nie tylko można, ale po prostu, jak Dorotę Nieznalską, skazuje się na więzienie... Tłumaczowi pozostaje jedynie wierzyć, że jednak nadejdzie czas, gdy Rzecz o mych smutnych kurwach będzie mogła pod tym własnie tytułem się ukazać."
Dodam od siebie, że wobec szumu jaki ostatnio zaistniał wokół Nergala, który nie został skazany, tłumacz może być pewien, że obecnie w Polsce podejście do sztuki, nawet tak kontrowersyjnych jej form, zmienia się i być może kolejne wznowienie ukaże się z oryginalnym tytułem .

Powieść Marqueza to historia mężczyzny, który w dniu 90 urodzin chce spełnić swoje marzenie erotyczne. Dzwoni do swojej znajomej i prosi o prostytutkę, najlepiej dziewicę. Czekając na spotkanie wspomina swoje kochanki. Gdy Rosa przysyła mu dziewczynę jest zafascynowany. Okazuje się, że po raz pierwszy zakochał się.

Moje drugie spotkanie z tym autorem i jestem zachwycona! Nie wiem jakie ma recenzje ta książka, ale dla mnie to wspaniały styl, nie ma wulgarnych scen, a sex jest czymś pięknym i niezwykłym. W dziewięćdziesięcioletnim mężczyźnie budzi się czułość, jakiej nie zaznał przez całe życie. Moim zdaniem jest to lepsza powieść niż 'Sto lat samotności'. Mistrzostwo!

sobota, 1 października 2011

Barbara Goldsmith 'Geniusz i obsesja. Wewnętrzny świat Marii Curie.'

 Od dawna chciałam przeczytać biografię Marii Skłodowskiej - Curie. Autorka książki za biografię Curie otrzymała w 2007 roku nagrodę amerykańskiego Instytutu Nauk Fizycznych.

Maria Salomea, zwana potocznie Manią urodziła się 7 listopada 1867 roku. Jej rodzice Stanisław i Bronisława nie byli zamożni, ale bardzo cenili staranne wykształcenie. Maria straciła siostrę, która zmarła na tyfus, a kilka lat później matkę, zmarłą na skutek gruźlicy. Te bolesne przeżycia sprawiły, że Maria zachorowała na depresję, z której nigdy już się nie zdołała wyleczyć, tymbardziej, że przeżyła też nieszczęśliwą miłość do Kazimierza Żórawskiego, któremu rodzice zabronili się z Marią ożenić. Całą energię wkładała w naukę. Jej marzeniem było studiowanie na Sorbonie.Mieszkała w nieogrzewanych pokojach, głodowała, ale nigdy nie straciła zapału do nauki. Była jedną z dwudziestu trzech kobiet pośród prawie dwóch tysięcy studentów na Wydział Nauk Ścisłych[1]. W 1894 roku uzyskała licencjat z nauk matematycznych z drugą lokatą z całej grupy. Wkrótce poznaje Piotra Curie, który udostępnia jej laboratorium. Początkowo łączyła ich tylko pasja, nauka. Obydwje uważali, że miłość i małżeństwo przeszkadzaja w prowadzeniu badań naukowych, jednak w lipcu 1895 roku odbywa się ceremonia ślubna. 

Piotr i Maria pochłonięci są badaniami, obydwoje nie dbają o swoje zdrowie, nawet gdy na świat przychodzą córki Irena i Ewa. W tym czasie zarówno Piotr i Maria zdobywają liczne nagrody. Najważniejszą była Nagroda Nobla w 1903 roku, którą małżeństwo Curie otrzymało wraz z Becqerelem. Niestety świat nauki był wówczas światem męskim, rola Marii została zredukowana do minimum, mimo że w roku 1903 jako pierwsza kobieta we Francji obroniła pracę doktorską. Traktowano ją jako asystentkę męża.

W 1906 roku Maria przeżyła kolejną tragedię. W wypadku zginął jej ukochany mąż. Depresja wróciła ze wzmożoną siłą. Curie zaniedbywała nawet córki.

Po wielu próbach wyjścia z choroby Maria wróciła do badań. Dążyła do wykorzystania radu w terapiach medycznych[2]. Borykała się z brakiem pieniędzy na badania i z lekceważącym podejściem naukowców. Prawdziwa burza rozpętała się, gdy wyszedł na jaw jej romans z naukowcem Paulem Langevinem. Prasa niemal zlinczowała Curie i tych naukowców, którzy stanęli po jej stronie, a sama zainteresowana musiała się ukrywać. Zagrożona byla też druga w jej karierze Nagroda Nobla.

Jestem pełna podziwu dla siły i determinacji, z jakimi Skłodowska - Curie dążyła do osiągnięcia celu. Uczyła się na najważniejszej uczelni Europy w czasach, gdy kobietom nie wolno było wchodzić na sale wykładowe,  gdzie kobiety nie miały prawa nie tylko głosować, ale wyrażać swoich myśli, uczuć. Maria za romans była napiętnowana, podczas gdy mężczyźni bez skrupułów miewali kochanki.Jej wkład w badania nad radem i promieniotwórczością był lekceważony. Skłodowska - Curie miała dwie córki, Irena poszła w jej ślady. Wraz z mężem otrzymała Nagrodę Nobla w 1935 roku.

Autorka przedstawia Skłodowską - Curie jako zwykłą kobietę, nie stawia jej na piedestale. Pokazuje osobę depresyjną, ze skłonnościami do obsesji, oddaną żonę i matkę, kobietę zmysłową, ale przede wszystkim naukowca z pasją, dla którego nie ma granic i rzeczy niemożliwych. Polecam!



1. tamże, s 39
2. tamże, s 143

piątek, 30 września 2011

Colette 'Klaudyna w szkole'

 W ostatnim czasie na wielu blogach pojawiały się recenzje powieści Colette, w związku z tym ja też postanowiłam sięgnąć do perypetii Klaudyny.

Klaudyna to piętnastolatka, mieszkająca w Montigny. Wychowuje ją ojciec, ciągle zajęty swoimi sprawami, nie bardzo interesuje się córką, ale wiadomo, że bardzo ją kocha.
Ulubione zajęcia Klaudyny to dręczenie koleżanek, kota i robienie psikusów wszystkim, łącznie z nauczycielami. Dziewczynie wszystko uchodzi na sucho, ponieważ jest inteligentna, oczytana, jest muzykalna i doskonale radzi sobie z nauką nie wysilając się zbytnio. Jest przy tym bezczelna i zawsze mówi prawdę, nie zważając na konsekwencje. Razem z koleżankami śledzi romans dwóch nauczycielek.

Przyznam szczerze, że trochę się zawiodłam. Owszem książka momentami zabawna, nie robi jednak większego wrażenia. W tamtych czasach mogła gorszyć, ale dziś chyba nie do końca. Podobała mi się sama postać Klaudyny, może nie te momenty, gdy znęcała się nad koleżankami, mówiąc, że lubi je bić, ale ta jej hardość, odwaga mówienia wprost tego, o czym inni szepczą po kątach.
I był też jeden zabawny moment, który utkwił mi szczególnie w pamięci, gdy Klaudyna wraca z egzaminów, a jej ojciec wielce zdziwiony pyta gdzie była, bo od kilku dni jej nie widział... :)

Oczywiście sięgnę po dalsze części przygód Klaudyny, pod warunkiem, że znajdę je w bibliotece :)

wtorek, 27 września 2011

Nora Roberts 'Kodeks uczuć'

 Zachęcona recenzjami toska82 postanowiłam sięgnąć po teksty Roberts.

Diana Blade wybiera się do swojego brata Justina, którego nie widziała od dwudziestu lat. Justin jest tuż po ślubie z Sereną MacGregor, siostrą znanego prawnika z Bostonu, Caine'a. Tak się składa, że Diana również studiowała prawo na tej samej uczelni co Caine, zna więc mężczyznę z krążących w uczelni opowiadań. Co więcej Diana też mieszka w Bostonie...

Dziewczyna bardzo przeżywa spotkanie z bratem,przy okazji  wychodzą na jaw rodzinne tajemnice i kłamstwa. Diana musi sobie poradzić nie tylko z przeszłością, ale z dziwnymi emocjami wobec przystojnego Caine'a. Na początku trzyma mężczyznę na dystans. Gdy spotykają się w Bostonie, Cain proponuje jej pomoc w karierze zawodowej. Diana zgadza się, nie przeczuwając jak bardzo zmieni to ich życie.

Książka lekka i przyjemna. Nigdy nie byłam fanką tego typu literatury, co więcej zawsze wyśmiewałam ckliwe romansidła, ale Nora Roberts ckliwa nie jest. Nie wiem jakie są inne jej powieści, bo jest to moje pierwsze spotkanie z pisarką, ale jeśli szuka się książki przy której można odpocząć, to Nora Roberts jest idealna. Oczywiście zakończenie nie jest niespodzianką, ale Roberts ma dobry warsztat pisarski. Dialogi są napisane prawdziwie, szczególnie zwrócilam uwagę na utarczki słowne Diany i Caine'a, bo znam je z autopsji ;) . Nora Roberts to ciekawa odskocznia, naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona.

poniedziałek, 26 września 2011

Uwaga nagrody!

 Jakiś czas temu 'Projekt Kraszewski ogłosił konkurs 'Tytułomania' polegający na ułożeniu opowiastki z minimum 10 tytułów książek Kraszewskiego. Zgapiłam się i nie umieściłam informacji o konkursie, poprawiam się więc i informuję, że przez cały tydzień można głosować na autorów najciekawszych opowiadań. Dla głosujących przewidziana nagroda:). Szczegóły tu:



niedziela, 25 września 2011

Józef Ignacy Kraszewski 'Chata za wsią'

 Uprzejmie donoszę, że rok 2012 ogłoszono rokiem między innymi Kraszewskiego, bowiem w przyszłym roku mija 200 rocznica urodzin pisarza i uważam, że to doskonała okazja, żeby bliżej przyjrzeć się twórczości tego Pana. Zainteresowanym polecam stronę Projektu Kraszewski, który od niedawna współtworzę:

'Chata za wsią' to trzecie spotkanie z Kraszewskim. Powieść składa się z trzech części.
Akcja rozgrywa się we wsi Stawiska. Ludzie się tu znają, życie toczy się według pór roku. Nieopodal stoi dwór, w którym panicz Adam znudzony swoim bogactwem romansuje z okolicznymi pannami.
Pewnego dnia w wiosce pojawiają się Cyganie. Jest wśród nich piękna Aza, która kieruje swoje zaunteresowania na Adama właśnie. Świadoma swojej urody kobieta szybko omamia znudzonego panicza. Jest też wśród Cyganów Tumry, młody kowal. Pokochał on miejscową dziewczynę Mortumę, ale ojciec jej nie zgadzał się na to małżeństwo. Tymczasem Aza znudzona Adamem wyrusza w świat z całym taborem cygańskim, a Tumry postanawia zostać i starać się o Mortumę. Chłopak buduje chatę za wsią, kleci lepiankę, jest zupełnie sam, nikt nie chce pomagać. Pewnego dnia słabnie, Mortuma prosi o pomoc państwo z dworu. Adam po rozstaniu z Azą pocieszył się w ramionach Francuzki, która szybko stała się jego żoną. Pani zafascynowana wiejskim romansem postanawia pomóc młodym, a ponieważ ojciec Mortumy wyparł się córki, to ona zorganizowała im wesele. Na tym pomoc dworu się skończyła, dalej młodzi musieli radzić sobie sami. Wieś odwróciła się od nich, nikt nie chciał ich znać, tylko karzeł zwany Głupim Jasiem przynosił im jedzenie od czasu do czasu. 

Nastała wiosna. Mortuma urodziła córkę. Tumry pracował u kowala w pobliskiej wsi, lecz sielanka nie trwała długo, bo oto pojawili się Cyganie. Powróciła piękna Aza, znów zbliżyła się do panicza Adama, który został  wdowcem i szukał pocieszenia. W Tumrym obudziła się tęsknota za tułaczym życiem, a Aza i jego zaczęła  uwodzić. Nie zważał już chłopak na żonę i niemowlę, coraz trudniej było i nie mógł się odnaleźć. Poszedł za Azą, a gdy zobaczył ją z Adamem postanowił skończyć ze sobą. I tak Mortuma została wdową, sama w chacie za wsią dalej żyła w biedzie. Dopóki żył, pomagał jej Jasiek, ale i on wkrótce zmarł. Córka Mortumy rosła zdrowo, szybko nauczyła się ciężko pracować. Marysia była dobrą i miłą dziewczynką. Mortuma przeczuwając swoją śmierć poprosiła starą znachorkę Sołoduchę o opiekę nad córką. Kobieta niechętnie, ale  zgodziła się. Wkrótce Marysia została sierotą. Nie chciała opuszczać swojego domu. Ludzie we wsi nie chcieli pomagać, pamiętając historię jej rodziców i klątwę rzuconą przez dziadka, ale żal im było sieroty. Marysia mimo trudności radziła sobie ze wszystkim. Ludzie od czasu do czasu plotkowali, że jest czarownicą, ale też byli pełni podziwu dla jej siły. Dziewczyna wyrosła na piękną kobietę i zwrócił na nią uwagę pewien szlachcic, ale przepaść między nimi była zbyt ogromna. Jednak czuwała nad Marysią Sołoducha, która postanowiła pomóc dziewczynie wyjść z biedy i złego losu...

Udała się Kraszewskiemu ta powieść. Świetna znajomość wiejskiej mentalności i wielki ukłon za postać Marysi. Dziewczyna nie jęczy, nie załamuje się w trudnych chwilach, lecz bierze się w garść i organizuje sobie życie. Warto sięgnąć do tej powieści.

piątek, 23 września 2011

Raymond Chandler 'Ołówek'

Moje pierwsze spotkanie z Chandlerem. Od dawna przymierzałam się do spotkania z tym panem.

Philip Marlowe to prywatny detektyw. Zjawia się u niego Ikky Rosenstein, który prosi o pomoc w ucieczce. Mężczyzna pracował dla mafii, ale postanawia uciec i zmienić swoje życie. Marlowe wie, że Ikky będzie śledzony, a mafia będzie chciała go zabić. Detektyw prosi o pomoc swoją przyjaciółkę Annę, która ma wytropić wysłanych przez mafię zabójcow. Zaczyna się wyścig z czasem, tymczasem Marlowe dostaje przesyłkę - ołówek. To symbol, oznacza, że detektyw za pomoc Rosensteinowi został skreślony, narazil się mafii i został ostrzeżony. Tymczasem Anna na lotnisku dostrzega dwóch mężczyzn, którzy mogą być zabójcami, postanawia ich śledzić. Kilka dni później Marlowe jest świadkiem zabójstwa przez dwóch mężczyzn, prawdopodobnie tych, których Anna widziała na lotnisku... Detektyw dostrzega, że coś w tej układance nie pasuje, ponieważ to nie Ikky został zamordowany, tylko ktoś do niego bardzo podobny...

To gotowy tekst na scenariusz, być może nawet taki film istnieje, a ja o tym nie wiem? Zakończenie jest zaskoczeniem. Polubiłam detektywa Marlowe, chociaż tak serio, to niezły z niego zimny drań...
Książka to właściwie kilkudziesięcio stronicowe opowiadanie, wartka akcja, świetne dialogi. Czuję niedosyt. Detektyw Marlowe mnie uwiódł...

PS. Miss Jane Marple czytała powieść Chandlera, chyba w książce 'Morderstwo na plebanii'.

czwartek, 22 września 2011

Justyna Łopińska 'Po drugiej stronie stołu'

  Ta książka to perełka.

Martyna ma 32 lata, względnie ułożone życie, robi karierę naukową. Jej matka Regina jest nieco chaotyczna
 i trochę zwariowana, zupełne przeciwieństwo córki. Książka przedstawia pogmatwane relacje tych dwóch kobiet. Opowieść snuje Martyna, poznajemy tylko jej punkt widzenia, bardzo żałuję, że autorka nie pokusiła się o pokazanie relacji z perspektywy Reginy.

Akcja powieści toczy się w ciągu jednego wieczora. Martyna postanawia odwiedzić swoją matkę. Snując monolog wewnętrzny z sarkazmem opisuje swoje życie, opowiada o karierze modelki, którą rzuciła dla nauki, wspomina dzieciństwo z szaloną matką:

Tak, powtarzam to, co zawsze powtarzałam sobie w chwilach zwątpienia w jej rozsądek, gdy zapominała zapłacić rachunków, gdy rujnowała nas bezsensownymi zakupami, długami, sypiała 
z mężami swoich przyjaciółek, znikała z domu na kilka dni, nie dając śladu życia. Lista wyczynów mojej mamy jest długa i barwna

Martyna dorastała w świecie, gdzie nic nie było zakazane. To, przeciwko czemu buntowali się jej rówieśnicy, ona miała na wyciągnięcie ręki. Żyła w świecie chaosu. Jej buntem stała się nauka i wzorowe zachowanie.
Kobiety spędzają wieczór niewiele rozmawiając. Regina próbuje się dowiedzieć czegokolwiek o życiu córki. W głowie Martyny toczy się prawdziwy bój między potrzebą szczerości i rozmowy a życiem prywatnym 
i tajemnicą. Martyna boi się krytyki ze strony matki. Pizza, koniak, drobne sprzeczki, powroty do przeszłości. Próba dokonania analizy tych pokręconych relacji.

A tego wieczora myślałam sobie, że ją kocham. I że złapałam szczęście za nogi, gdy w loterii przednarodzeniowej wylosowałam taką matkę.


wtorek, 20 września 2011

Agata Christie 'Kieszeń pełna żyta'

 Dawno Mistrzyni Agatha tak nie zagrała mi na nosie! Ale przyznaję, że bawiłam się wspaniale! Oczywiscie zabawa polegała na tropieniu mordercy...

Pewnego dnia bogaty Rex Fortescue niespodziewanie umiera w swoim biurze. Policja podejrzewa morderstwo. Śledztwo prowadzi błyskotliwy inspektor Neele. Okazuje się, że w organizmie denata wykryto taksynę, truciznę z cisu. Rex miał piękną i młodą żonę. Służba donosi, że ma ona kochanka, ale dla inspektora Neele'a takie rozwiązanie jest zbyt prozaiczne. Wkrótce Adela Fortescue młoda wdowa zostaje znaleziona martwa, w jej filiżance wykryto cyjanek... Na dodatek ginie też jedna ze służących, kredensowa Gladys Martin, która oczekiwała tajemniczego kochanka Alberta Evansa... Co łączy te trzy zbrodnie? Jakie grzeszki skrywają mieszkańcy Domku pod Cisami? Z pomoca przybywa niezrównana Jane Marple! I rymowanka...

Tym razem postanowiłam wyśledzić mordercę! Kartka, ołówek i do dzieła... Oto moje przemyślenia:

Adela Fortescue młoda żona
Vivian Dubois - partner Adeli w golfie

służąca zeznaje, że parę łączy romans, a ona była świadkiem ich pocałunków

Mary Dove - zarządzająca domem, dziwna i tajemnicza

Adela Fortescue - nie żyje, cyjanek

Gladys Martin - kredensowa, nie żyje uduszona pończochą, na nosie zaciśnięta klamerką od bielizny

Jennifer - żona Percivala, synowa Rexa, znudzona, wyszła do ogrodu w chwili śmierci Gladys

Gerald Wright ukochany córki Rexa, Elaine - dziwny, podejrzany, mieszka w hotelu Golf, tam gdzie Dubois

Wright to może być Albert, rzekomy narzeczony Gladys

Dubois zakrada się po listy miłosne do pokoju Adeli, może ją zamordował?

Percival - starszy syn Rexa, ciągle nieobecny, dziwne

Dubois - może to być zaginiony syn MacKenzie, która przysięgła Rexowi zemstę za śmierć męża

Ruby MacKenzie tęga blondynka jak Jennifer!

może Mary Dove?

Niestety mordercy nie wytropiłam, gorzej, tego, kto był zabójcą, nawet nie brałam pod uwagę! Co więcej polubiłam go najbardziej ze wszystkich postaci... Dałam się po prostu nabrać....
Świetna książka, wciągająca i zaliczam ją do tych najlepszych kryminałów Agaty!
Tych, którzy fascynują się historiami Mistrzyni i tropieniem morderców w Jej powieściach odsyłam tu:
http://na-tropie-agathy.blogspot.com/
Udanych poszukiwań :)

czwartek, 15 września 2011

Józef Ignacy Kraszewski 'Półdiablę Weneckie'

 Moje drugie spotkanie z panem JIK, niestety w niezbyt przyjemnych okolicznościach bólu głowy, kataru i ogólnego osłabienia. 

Młody szlachcic Konrad, Polak włoskiego pochodzenia postanawia odwiedzić kraj przodków i przy okazji odbyć pielgrzymkę do Jerozolimy. W czasie podróży poznaje cudnej urody Włoszkę Calzitę, córkę kapitana statku. Młodzi zakochują się w sobie, a młodzieniec ofiarowuje dziewczynie różaniec, co jak mówi ciotka Calzity, jest złą wróżbą. Konrad postanawia skorzystać z zaproszenia  i przez jakiś czas pragnie zabawić w Wenecji. W czasie tego pobytu oświadcza się pieknej dziewczynie, zostaje przyjęty i wkrótce pobierają się. W niedługim czasie młode małżeństwo przybywa do Polski. Niestety Calzita źle czuje się w kraju męża, wszystko jest dla niej szare, obce, zimne. Bardzo tęskni do swojego miasta, ciotki i ukochanego ojca. Konrad, w obawie o zdrowie żony, postanawia wrócić do Wenecji. Tam okazuje się, że ojciec Calzity prawdopodobnie nie żyje, popadł w długi i majątek jest zagrożony. Konrad postanawia spłacić długi teścia. Calzita nie wierzy w śmierć ojca, każdego dna czeka na niego z niecierpliwością. Życie upływało im na czekaniu, Konrad coraz bardziej mizerniał z tęsknoty za krajem, za swoim dworem i bliskimi, Calzita nie dostrzegała cierpienia męża, który z każdym dniem był coraz słabszy.

Zakończenie jest smutne. Kraszewski nie daje żadnych szans mieszanemu małżeństwu. Dziś jest dużo lepiej, język nie stanowi takiej bariery, lot do Wenecji trwa chyba godzinę i oczywiście ten niezawodny internet... Mam letnie uczucia do tej powieści. Nie jest długa, czyta się dość dobrze, ale czegoś mi zabrakło. Może w dzisiejszych czasach, gdy świat jest globalną wioską, taka historia nie miałaby racji bytu?




przeziębienie

aaaa psik!


poniedziałek, 12 września 2011

Pascal Laine 'Koronczarka'

 Opowieść zaczyna się w tym północnym departamencie Francji, który na mapach ma kształt buraka.

Tak zaczyna się historia Pomme, która początkowo mieszka z matką na francuskiej wsi. Jej matka pracuje jako kelnerka, oddając się klientom baru. Następnie los rzuca Pomme i jej matkę do Paryża. Tam wiedzie im się znacznie lepiej, a matka nie musi uprawiać najsarszego zawodu świata... Pomme zaprzyjaźnia się z nieco rozpuszczoną Marylene, pomieszkuja razem, ich znajomość podszyta jest erotyzmem. Przyjaciółki wybierają się nad morze, gdzie Pomme zostaje sama, gdyż Marylene zaczyna ciążyć ta znajomość. Wkrótce Pomme poznaje studenta archiwistyki. Zamieszkują razem, ale Aimery również nie jest w stanie wytrzymać z dziewczyną, porzuca ją, co kończy się dla Pomme chorobą...

Książka jest krótka, ma zaledwie sto kilka stron. Niezbyt często sięgam po francuską prozę, sama nie wiem dlaczego. Do tej powieści zachęciła mnie okładka i cena (1zł). Wprawdzie nie ocenia się książek po okładce, ale nie moglam się oprzeć...

Pomme drażniła mnie brakiem emocji. Wszystko przyjmowała 'z pokorą i uniżeniem'. Żadnych emocji, żadnych kłótni. Zawsze wierna jak pies, znosiła wszystko. Może dlatego ludzie odsuwali się od niej.
Bardzo chciałabym zobaczyć ekranizację z Isabelle Huppert w roli głównej.

niedziela, 11 września 2011

Daphne du Maurier 'Ptaki'

Zbiór sześciu opowiadań. Moje pierwsze spotkanie z Mistrzynią grozy, po która postanowiłam sięgnąć po kilku rozmowach z kolmanką z http://ktoczytazyjepodwojnie.blogspot.com/ :)

'Ptaki' wyreżyserowane przez Alfreda Hitchcoka to opowiadanie o dziwnych atakach na ludzi, morderstwach dokonywanych przez wszystkie gatunki paków.

Nat próbował odgadnąć, co te male móżdżki za ostrymi dziobami i świdrującymi oczkami zmagazynowały w swojej pamięci przez miliony lat, że obecnie instynkt każe ptakom niszczyć ludzkość tak sprawnie i dokładnie, jakby to robiły automaty.


'Monte Verita' to opowieść o młodym szczęśliwym małżeństwie. Wiktor i Anna są szczęśliwi. Razem postanawiają wyruszyć na wyprawę w góry, ponieważ jest to ich pasja. Na wyprawę zapraszają swojego przyjaciela, którego jednak wstrzymują sprawy zawodowe, poza tym zauważył on dziwne zachowanie Anny. Małżeństwo wyrusza w góry. Ludność ostrzega Wiktora, by pilnował swojej żony, ponieważ na Monte Verita mieszka prastara cywilizacja, która porywa kobiety. Wiktor bagatelizuje ich słowa, uznając za zwyczajne zabobony. Niestety rankeim odkrywa, że Anna zniknęła. Próbuje odnaleźć ukochaną, bezskutecznie. Mijają lata, trwa wojna. Do tajemniczej góry dociera przyjaciel Wiktora, z którym nie miał kontaktu od lat. Obaj są już po pięćdziesiątce. Wiktor jest umierający i prosi przyjaciela, by zaniósł Annie list. Opowiedział, że przez dwadzieścia lat raz w roku wchodził na szczyt Monte Verita, by spotkać Annę. Niestety jedyny kontakt jaki miał z żoną to list na kamiennej tabliczce. Wiktor opowiada również, że miejscowi mężczyźni są źli z powodu zniknięć kobiet i wybierają się na szczyt by zniszczyć tajemniczy klasztor. Prosi przyjaciela, by przestrzegł kapłanki. Ten dociera na szczyt, nie wierząc w ani jedno słowo. Poznaje jednak tajemnicę, w którą trudno uwierzyć...

'Jabłonka'. Pewien wdowiec po trzech miesiącach od śmierci żony, zauważa w ogrodzie jabłoń, która w dziwny sposób przypomina jego zmarłą żonę. Od tej pory zaczynaja się dziać w jego domu dziwne rzeczy. Wdowiec wspomina żonę, nie kochał jej, wciąż ją lekceważył i zaniedbywał. Pewnej zimy postanowił ściąć drażniące drzewo, ale nie spodziewał się takiego zakończenia...

Opowiadania Prowincjonalny fotograf i Pocałuj mnie jeszcze raz to opowiadania o tym, jak mogą skończyć się źle ulokowane uczucia...

Świetnie napisane opowiadania. Autorka pokazuje mechanizm ludzkiego działania w różnych sytuacjach. Ptaki to oczywiście klasyka, ale mi najbardziej podobały się dwa przedostatnie opowiadania. Miłość wiejskiego fotografa do rozpieszczonej markizy skończyła się tragicznie (dla kogo gorzej odsyłam do lektury...) a opowiadanie Pocałuj mnie jeszcze raz jest jakby 'ku przestrodze', nigdy nie wiesz kim jest dziewczyna, w której się zakochałeś..
Polecam!

piątek, 9 września 2011

Agata Christie 'Morderstwo w zaułku'

Pierwsze spotkanie z Agatą w tym miesiącu :).
Książka zawiera cztery opowiadania z Herculesem Poirot w roli głównej, z morderstwem w tle. Lub na odwrót...

'Morderstwo w zaułku' to tajemnicza śmierć młodej wdowy. W dniu 5 listopada w święto Guya Fawkes'a ginie Barbara Allen. Na pierwszy rzut oka to samobójstwo, ale dociekliwy Belg węszy coś więcej, tym bardziej, że współlokatorka pani Allen i bliska przyjaciółka Jane Plenderleith zaczyna się dziwnie zachowywać. Jaka jest prawda? Niezawodny Hercules Poirot rozwiązuje zagadkę...

'Niewiarygodna kradzież'. W domu szanowanego polityka lorda Mayfielda giną ważne wojskowe dokumenty. O kradzież podejrzana jest pewna Amerykanka, posądzana o szerokie kontakty z wojskowymi mocarstw światowych. Z pomocą przybywa dzielny Hercules Poirot. I jak zwykle nic nie okazuje się takim, jak na pozór wygląda.

'Lustro nieboszczyka'. Popełnia samobójstwo senior starego rodu, który przed śmiercią przysyła Poirot zaproszenie do swojej posiadłości. W momencie pojawienia się detektywa, Gervase Chevenix-Gore już nie żyje. Podejrzani są wszyscy: żona Wanda, córka Ruth, Susan Cardwell, przyjaciel rodziny pułkownik Bury, rodzinny prawnik Forbes, sekretarz Godfrey Burrows i panna Lingard, która spisywała dzieje rodu. Nie tak łatwo przechytrzyć Herculesa Poirot, mimo zacierania śladów i kierowania podejrzeń na niewinne osoby...

'Trójkąt na Rodos'. Hercules Poirot przybywa na Rodos, by wypocząć. W tym samym czasie przebywaja tu też dwa małżeństwa. Detektyw podejrzewa romans i przeczuwa tragedię. Niestety nie udaje się Poirot ostrzec przed niebezpieczeństwem...

Wiadomo. Agatha Christie to mistrzostwo! A, Hercules Poirot jest uroczy :)

środa, 7 września 2011

Borger and Straub 'Młodsza siostra'

 Przywieźli mnie tu czarnym samochodem. Jazda trwała jakies pół godziny, widziałam to na zegarze na desce rozdzielczej. Przez cały czas nikt się do mnie nie odezwał. Mój plecak położyli na półce i pokazali mi, gdzie jest damska ubikacja. Nikt tak naprawdę mi się nie przyjrzał, patrzyli jakby obok mnie i mówili w przestrzeń. Powiedzieli, że mam usiąść i czekać, zaraz ktoś przyjedzie i się mną zajmie. Potem zostawili mnie samą. To mi się podoba, bo nie chcę nikogo widzieć.

Dwunastoletnia Lilly Jessen zostaje zatrzymana przez policjantów i przewieziona do aresztu. W jej rodzinie doszło do tragedii. Podczas prób przesłuchania, dziewczynka stara się zrozumieć co się stało i dlaczego.

Lilly jest zdolna i grzeczna, odpowiedzialna jak na swój wiek. Ma kochających rodziców Elę i Carla, którym do szczęścia brakuje jeszcze jednego dziecka. Niestety naturalne metody zajścia w ciążę zawodzą. Ela popada w neurozę, trafia do szpitala. Po jakimś czasie małżonkowie decydują się na adopcję. Spośród kilkorga dzieci wybierają kilkuletnią dziewczynkę, której nadają imię Lotta. Początki są piękne, snują wspaniałe plany. Niestety okazuje się, że opieka nad Lottą zaczyna przerastać Elę, ponieważ dziewczynka choruje na niedorozwój umysłowy. Atmosfera w rodzinie psuje się. Ela nie radzi sobie z obowiązkami, zaczyna nadużywać alkoholu. Wkrótce Carl z powodu złego sanu zdrowia musi zrezygnować z pracy. Również Ela traci posadę z powodu popijania alkoholu w pracy. Sytuacja staje się coraz trudniejsza. Pewnego dnia Lilly otrzymuje od sąsiada trzy  bilety do aquaparku. Problem w tym, że nikt nie wie o istnieniu Lotty. Rodzice postanawiają zostawić dziewczynkę w domu, a dla bezpieczeństwa, żeby nigdzie nie poszło, Ela zamyka maleństwo w piwnicy i podaje jej tabletki na sen.
Od tej pory życie Jessenów się zmienia. Lotta przestaje istnieć, zamknięta w piwnicy żyje z dala od świata. Ela dla swiętego spokoju faszeruje dziecko tabletkami, tylko Lilly do niej zagląda, troszczy się i karmi. To ona prosi ojca by pomógł Lotcie pozbyć się wszy, to Lilly prosi, by rodzice wypuścili jej siostrę z piwnicy.
Dręczona wyrzutami sumienia Lilly postanawia za wszelką cenę ratować życie przybranej siostry...

Wstrząsająca książka, porusza trudny temat, o takich historiach słyszy się często. Ciężko dojść do siebie po tej lekturze...
Ukłon w stronę tłumacza, świetny przekład.

wtorek, 6 września 2011

Józef Ignacy Kraszewski 'Hrabina Cosel'

 To moje pierwsze spotkanie z Kraszewskim. Książka została wydana przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą w 1962 roku i dziwnym trafem znalazłam ją na strychu... Fryderyk August, zwany w Polsce Augustem II Mocnym, znany był w Europie z wystawnych uczt i licznych romansów. Kobiety szybko nudziły się królowi, więc na jednej z uczt jego najbiżsi współpracownicy zaczęli podpuszczać Adolfa von Hoyma inspektora akcyzy w Saksonii, który chwalił się, że jego żona jest najpiękniejsza, aby przywiózł ją i na balu przedstawił królowi. Jeśli jednak okaże się, że hrabina von Hoym nie będzie najpiękniejszą z dam, inspektor przegra zakład sromotnie. I tak Anna von Hoym zjawia się na królewskim balu, wśród intrygantów, którzy sieją zamęt. W tym czasie król August przeżywa kryzys w romansie z Urszulą Lubomirską księżną Teschen, więc z ciekawością czeka na nową damę. I rzeczywiście żona von Hoyma okazuje się być nie tylko najpiękniejsza, ale i wykształcona. Król długo zabiegał o względy pięknej Anny, która była nieprzejednana. Zażądała bowiem przyżeczenia króla, że w chwili śmierci królowej, to Hoymowa zostanie żoną Augusta. Kilka dni później Anna otrzymała rozwód i królewskie pismo. Tak zaczęło się panowanie hrabiny Cosel. 

Mijały lata, Anna i król żyli w zgodzie i dobrobycie. Cosel dotrzymywała królowi kroku na polowaniach, balach, bitwach. Cała sytuacja przestała się podobać tym, którzy ściągnęli Annę na dwór króla. Zaczęli spiskować przeciwko Cosel, podjudzać króla i podsuwać Augustowi nowe kochanice. Hrabina nadal była dumna i pewa siebie, nie przeczuwała, że może spotkać ją coś złego. Była pewna uczuć króla i nie wierzyła plotkom. Niestety niemal z dnia na dzień Cosel traciła przyjaciół, zyskiwała wrogów, których nie mogła powstrzymać przed intrygami i knuciem przeciwko niej. Zrobiono z niej kobietę zawistną, przestrzegano króla przed zamachem z jej rąk. Cosel została uwięziona, a każdą próbę ucieczki udaremniano...

Porywająca lektura! W wydaniu, które mam są też miniatury obrazów Augusta, Cosel, Hoyma. Książka to nie tylko romans, ale też obraz epoki. To wystawne bale, opisy strojów, obyczajów. Fantastyczna książka, od której nie mogłam się oderwać, a jedyne co mi przeszkadzało, to małe literki i pożółkłe ze starości kartki...

sobota, 3 września 2011

Margaret Todd 'Numerator'

 Patronem medialnym tej książki jest 'Zbrodnia w bibliotece'.

 Podczas nagrania jednego z odcinków do talk-show zostaje zamordowana prezenterka. Przy zwłokach policja znajduje napis 4/13. Nikt nie potrafi wyjaśnic co to znaczy. Wiadomo jednak, że kobieta chciała odejść od męża, który prowadził bujne życie towarzyskie. W momencie śmierci prezenterki, jej mąż dziedziczy spory majątek.... Kilka dni później w wypadku samochodowym ginie posłanka Brygida Redman, policja znajduje przy niej numer 3/13. Wkrótce ginie też rowerzysta, sześćdziesięcioletni Bogusław Linder 1/13. Sprawę prowadzi para młodych policjantów Marcin i Dominika. Muszą sprawdzić czy to działanie seryjnego mordercy i czy działa on według klucza. Czy ofiary coś łączy, czy to przypadek? Pierwszy trop prowadzi do starszej kobiety, Podejrzanym jest Jakub Szmajda, mąż zamordowanej prezenterki, który prowadzi szemrane interesy z niejakim Kwaskiem, tymbardziej, że ów Kwasek również zostaje zamordowany... W życiu policjanta pojawia się Ania, która twierdzi, że ktoś ją prześladuje i wysłał jej kolejny numerek... Marcin postanawia pomóc Ani, tymczasem wychodzą na jaw różne tajemnice...

Książka jest dobrze napisana. Własciwie nie mam się do czego przyczepić, ale niektóre wątki są chyba trochę naciągane. Wydaje mi się, że gdyby nie aluzje do 'Solidarności' i zamierzchłych czasów ZOMO, powieść byłaby lepsza, chociaż historia wlecze się za ludźmi czasem jak cień i nie da się jej wymazać. Moją uwagę zwróciła okładka i cena książki 2,50 :) dlatego kocham Tanią książkę!



wtorek, 30 sierpnia 2011

Wiesław Myśliwski 'Traktat o łuskaniu fasoli'

Piękna książka. Podtytuł brzmi 'księga przypadku i przeznaczenia'.
Traktat to rozbudowana rozprawa poświęcona danej dziedzinie wiedzy. Nie jest to jednak 'instrukcja obsługi' łuskania fasoli...

Pewnego dnia, w domu sprzedawcy fasoli, zjawia się nieznajomy mężczyzna. Niestety sprzedawca nie jest przygotowany na taką okoliczność. Zaprawsza więc przybysza i proponuje wspólne wyłuskanie fasoli. To sprawia, że starszy człowiek otwiera się przed nieznajomym i opowiada historię swojego życia. Akcja toczy się powoli, historia snuje się niechronologicznie, ale nie to jest najważniejsze. Poznajemy człowieka, który wiele w swym życiu przeszedł: wojnę, bunt w szkole, pracę za granicą, powroty..., ale dzięki temu doszedł do prawdziwej mądrości życiowej.

Czytałam książkę kilka dni, odkładałam ją, znów zaczynałam czytać. Nie mogłam jej skończyć tak od razu. Jest bardzo poruszająca, a z każdego zdania bije spokój. Dlatego czytanie jej wymaga skupienia i ciszy.

Bez porządku człowiek by siebie nie wytrzymał. Świat by siebie nie wytrzymał. A nawet Bóg czy bez porządku byłby Bogiem? Tylko że człowiek jest najdziwniejszą istotą na tym świecie, kto wie, czy nie dziwniejszą od Boga. I nie chce zrozumieć, że lepiej dla niego, gdy zna swoje miejsce, czas, swoje granice. Przecież to, że się rodzimy i umieramy, już jest porządkiem, który nakazuje nam żyć.


Młody nie ma tej cierpliwości, której nabiera się z doświadczeniem. Nie ma zrozumienia, że i tak zmierzamy ku jednemu. Młodym się wydaje, że zbudują nowy, lepszy świat.


Śmiech to zdolność człowieka do obrony przed światem, przed sobą. Pozbawić go tej zdolności to uczynić go bezbronnym.


Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi.


Prawdziwa miłość jest raną. I tylko tak ją można odnaleźć w sobie, gdy czyjś ból boli człowieka jak jego ból


Nie mówiąc, że nasuwa się wątpliwość czy jakiekolwiek życie jest całością. Każde jest mniej czy więcej potrzaskane. często i rozrzucone. A takiego życia nie da się juz pozbierać, a gdyby nawet, to w jaką całość złożyć? To nie filiżanka, czy niechby wieksze naczynie.


Bywa, że bardziej potrzebujemy zapomnienia.


poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Leniwie

Dziś nie mogę się skupić na czytaniu. Mam świetną książkę, ale nijak nie mogę się za nią zabrać.... Mam natomiast nowiutki netbook i mega szybki net i caly dzień wprowadzam zmiany na stronie, po to, żeby za chwilę skasować i zmienić. Wreszcie mogę wstawiać zdjęcia książek, o które dopominała się Moni z Błękitnej Biblioteczki :)) Co z tych zmian wyniknie, jeszcze nie wiem.
Podoba mi się na przykład to zdjęcie, ale jeszcze nie wiem, gdzie i czy w ogóle  je wrzucę. Do miłego! Ahoj :)

niedziela, 28 sierpnia 2011

Gustaw Flaubert 'Pani Bovary'



Młoda i piękna kobieta, Emma poślubia zacnego lekarza Karola Bovary, który wyleczył jej ojca. Szybko okazuje się, że małżeństwo nie było dobrym pomysłem. Wykształcona w klasztorze Emma wydaje się być doskonałą kandydatką na żonę, niestety kobieta zaczyna nudziś się. W jej głowie roi się tęsknota do innego życia. Wkrótce poznaje przystojnego Leona, lecz ich namiętność pozostaje w sferze marzeń. Na jej drodze staje też Rudolf, który uwodzi kobietę. Dla niego Emma wymyka się z domu, okłamuje męża, kupuje prezenty. Kobieta gotowa jest nawet zostawić męża. romans konczy się dramatyczne, ale to niczego nie uczy Emmy, która znów wpada w pułapkę tesknot za romantyczną miłoscią...

Dawno się tak nie wynudziłam. Wszystkie opisy uczuć Emmy były tak wydumane i kwieciste, że ciężko było mi przez to przebrnąć. Dzień z życia Emmy polegał na marzeniach, wzdychaniu, tęsknocie. Poza tym styl Flauberta mnie irytował. Wszystko 'ociekało', opisy sukien, wnętrz, 'migdałowe paznokcie' itede itepe... Romans jak romans, dla wytrwałych.

p.s. nie widzę związku między Llosą a Flaubertem, jeśli znajdziecie jakis, czekam na wiadomości :)

czwartek, 25 sierpnia 2011

Mario Vargas Llosa 'Ciotka Julia i skryba'

Mario Vargas Llosa jest laureatem Nagrody Nobla z 2010 roku.

Moje drugie spotkanie z tym autorem, bardziej fortunne niż poprzednie. Zaczęłam czytać "Zielony dom', niestety z powodu zamieszania z przeprowadzką nie dokończyłam jej.'Ciotka Julia i skryba' to jedyna książka Llosy jaką znalazłam w bibliotece. Ciekawostkę stanowi fakt,że powieść zawiera wątki autobiograficzne.

Pewnego dnia do rodziny w Limie przyjeżdża Julia, 32 - letnia rozwódka. Celem jej przyjazdu jest ponowne wyjście za mąż, w czym pomóc ma siostra Olga oraz pozostali członkowie rodziny. Uwagę jej zwraca Mario, osiemnastolatek, student prawa na Uniwersytecie San Marcos i pracownik Radia Panamerykańskiego. Początkowo Julia żartuje z dojrzewającego chłopca, ale zaczyna z nim wychodzić do kina. Mario niechętnie towarzyszy ciotce, z czasem jednak zakochuje się w niej, a ich romans kwitnie w tajemnicy przed rodziną.
W tym czasie do radia przybywa Pedro Comacho, skryba z Boliwii, którego opowieści radiowe odnoszą wielki sukces. Mario podziwiał go od zawsze, dzięki wspólnej pasji stali się przyjaciółmi. Niestety intensywna praca zaprowadziła Comacho na skraj wyczerpania. Zaczął plątać wątki, uśmiercać bohaterów, ożywiać ich, przenosić do innych opowiadań. To swoisty obraz postępu choroby psychicznej. Całą sytuację ratuje Mario. Jak zakończy się kariera skryby i romans Mario i Julii? odsyłam do lektury!

Świetna książka, zabawna, pełna ironii. Wątek romansu Mario i Julii jest spowalniany przez radiowe opowieści Comacho, bardzo ciekawy zabieg! W posłowiu jest dużo odniesień do Flauberta, niestety nie czytałam 'Pani Bovary' i nie mam porównania, a Llosa fascynował się tym pisarzem (w 1975 roku pisał na ten temat, ale nie znalazłam nic w jezyku polskim). Jedno mogę stwierdzić, że warto przeczytać powieść 'Ciotka Julia i skryba'.

sobota, 20 sierpnia 2011

Agnieszka Osiecka 'Szpetni czterdziestoletni'

Czytanie tej książki to była prawdziwa uczta!
Jest to zapis fragmentów z życia Osieckiej w latach 50 ubiegłego wieku. Wspomina czasy szkoły, studia, podróże, praktykę dziennikarską i całą masę niezwykłych osobowości. Wraz z autorką wędrujemy według alfabetu, a każda litera to kolejna historia lub anegdota. Tamten czas ma w sobie jakąś magię,mimo głębokiego komunizmu, podsłuchiwanych rozmów, donosicieli i partyjnego życia. To dzięki ludziom, których już nie ma, a kórych wkład w literaturę, sztukę jest nieoceniony.

'Aluzja. Aureola filozoficzna
W królestwie Aluzji spędziliśmy ładnych parę lat. Prawdę mówiąc trudno nam było się stamtąd wytoczyć. Ktoś kto przyzwyczaił sie mowić językiem Ezopa, ma nieraz pewne trudności z mówieniem wprost.'

'Bywamy i przyjmujemy gości
Prywatki mysie - to te, które lubiłam najbardziej: spontaniczne złazy na rozmaitych stryszkach, w piwnicach, w dziuplach sublokatorskich i w norkach wynajmowanych przez co samodzielniejszych kolegów. Gorące kartofle w łupinach w kuchni Piotra Skrzyneckiego, haust spirytusu w akademiku u Włodka Łajminga w Sopocie, wieczorne wspólne mruczenie piosenek u Bogusia Litwińca we Wrocławiu albo nie kończące się 'macao' u pana Fedeckiego'

'Europa
Na początku były trzy Europy: Europa wskazana, Europa dozwolona i Europa zakazana. Wskazana - to wyjazd na 'Spartakiadę' do zaprzyjaźnionego kraju, dozwolona - to Picasso, a zakazana - Kafka, powiedzmy.'

'Godzinki
Pamiętam jak dziś te czasy, kiedy profesor Kołakowski był ogólnodostępnym kolegą-filozofem. Zajmował się diabłami, to fakt. I, jak to bywa z właścicielami psów upodobniającymi się do swoich czworonogów, Leszek Kołakowski upodobnił się do szatana'

'Hłasko
Miał bardzo dużą chęć do wódki,
znał bary w Piszach i w Padwach.
Lecz piją Tato ludzie smutni.
Prawda?'

To tylko kilka fragmentów, ale są wspomnienia o wielu twórcach: Kobiela, Cybulski, Komeda, Jędrusik, Miłosz, Szymborska. Jest kilka anegdot o Stanisławie Tymie. Osiecka ma lekkie pióro, bawi się słowami, jest w tym też dużo ironii. Jestem pewna, że jeszcze wrócę do tej książki.

'Ja miałam wtedy lat dziewiętnaście czy dwadzieścia i byłam początkującą dziennikarką. Pojechałam do Krakowa, żeby napisać coś o zakwitającej właśnie 'Piwnicy pod Baranami' i w ogóle tak rozejrzeć się. Rozglądanie się po Krakowie było wtedy rozkoszą. W każdej dzipuli, w każdej suterenie, w każdej celi klasztornej coś sie działo. Ówdzie śpiewała Demarczyk, ówdzie reżyserowal Kantor, ówdzie błaznował Wiesiek Dymny. Tylko sluchać, patrzeć i podziwiać. No i poznawać sie nawzajem, gadać.'


piątek, 19 sierpnia 2011

Herta Muller 'Dziś wolałabym siebie nie spotkać'

Autorka jest laureatką Literackiej Nagrody Nobla z 2009 roku.

'Zostałam wezwana. Czwartek, punkt dziesiąta.' Tak zaczyna się ta książka. Przeczytałam połowę, nie byłam w stanie czytac dalej. Przerósł mnie natłok informacji, wielość szczegółów.

Bohaterka przygotowuje się do kolejnej wizyty w siedzibie służb bezpieczeństwa. Wszystko zaczęło się od tego, że wszywała do garniturów karteczki z jej danymi, bo bardzo chciała wyjechać do Włoch. Od tej pory w pracy wciąż patrzyli jej na ręce. W międzyczasie bohaterka snuje opowieści o przyjacółce Lilli i jej romansie z ojczymem, wspomina kochanicę ojca, swoje pierwsze małżeństwo i wiele innych wydarzeń.

Styl pisania Muller mnie przytłoczył.

'Tlusta mucha bzyczy, zataczając strome koła wokół głowy motorniczego. Siada mu na rece, on zamierza się na nią. Siada mu na szyi, on podnosi ręke. Potem uderza się w kark, aż słychać donośne klaśnięcie. Ona ucieka i siada na ramie okna. On chce ją wygonić przez otwarte okno. Nie słychać bzyczenia, szyny są głośniejsze. Co jest, pyta staruszka, jesteś taki zdesperowany. Mucha, odpowiada motorniczy. Ach tak, bez okularów nie widzę takich drobiazgów.'

To chyba pierwsza książka w moim życiu, którą odpuszczam. Zupełnie jej nie rozumiem.

PS. zmusiłam się do doczytania książki, nadal uważam, że jest ciężka

czwartek, 18 sierpnia 2011

Wojciech Cejrowski 'Gringo wśród dzikich plemion'

Programy Cejrowskiego znam i lubię, dlatego postanowiłam zapoznać się z jego książkami.

Wojciech Cejrowski wędruje po Amazonii. Oczywiście klimat dżungli każdy mniej lub bardziej zna z programów przyrodniczych lub książek. Mamy tu rośliny przeróżnej maści, ogromne motyle, jadowite pająki. Cejrowski wprowadza czytelnika do indianskich plemion, ale o ich kulturze też można przeczytac i usłyszeć w innych publikacjach. Co mnie zaskoczyło (chociaż nie do konca, bo specyficzne poczucie humoru autora znam właśnie z programów telewizyjnych), to ogólna wesołość panująca w książce. Nawet najczarniejsze historie są opowiedziane w wesołym nastroju. Cejrowski opanował gawędziarstwo do perfekcji, ale to akurat moim zdaniem dobrze, bo wyróżnia go wśród wielu autorów. Najciekawsze historie to te o przekraczaniu granicy w latach 80, gdy Polska tkwiła w głębokim komunizmie i była na czarnych listach jako wróg demokracji. Cejrowski wielokrotnie przekraczał granice nielegalnie, zmieniał w paszporcie daty ważnosci wiz, a nawet podał nazwę Polski jako 'Republika de Ubezpieczalnia'. Wiem, wiem to może i działanie na granicach uczciwości, ale dzięki temu zwiedził świat. A wszystko zaczęło się od sprzedania lodówki...

Książka ma wiele smaczków i ciekawych anegdot, jest dużo zabawnych dialogów z Indianami, z księżmi przebywającymi na misji. Można też podziwiać piękne zdjęcia. Warto zwrócić tez uwagę na przypisy, nie są to zwykłe przypisy, a dopełnienie lektury i długie dyskusje między autorem, tłumaczami i wydawcą :).

środa, 17 sierpnia 2011

Agata Christie 'Noc w bibliotece'

Długo zabierałam się do opowiedzenia o tej książce, jakoś nie miałam dziś weny ;). Przede wszystkim chciałam zauważyć, że tytuł oryginalny brzmi: 'The body in the Library' i zastanawiam się skąd ta samowola w tłumaczeniu...

Pewnego ranka służąca państwa Bantry znajduje w bibliotece martwą młodą kobietę. Nikt nie wie kim ona jest, również małżonek Pani Bantry utrzymuje, iż nie zna ofiary. Okazuje się bowiem, że kobieta zostala uduszona. Pani Bantry wzywa na pomoc swoja przyjaciółke pannę Jane Marple. Policja i panna Marple probuja dowiedzieć się kim jest ofiara. Trop prowadzi do kręgu fordanserek pewnego hotelu, w którym w tym samym czasie zamożny pan Jefferson zgłasza zaginięcie swojej młodej towarzyszki. Jefferson to kaleki wdowiec, mieszka w hotelu wraz z zięciem i synową. Wszyscy troje stracili partnerów w katastrofie. Jefferson postanowił adoptować swoją towarzyszkę i zapisać jej spory spadek, ale niestety kobieta została zamordowana. Mordercą może być każdy. Podejrzani są synowa i zięć Jeffersona,pewien ekscentryczny młodzieniec, bywalec dancingów w hotelu, pan Bantry, kuzynka ofiary... Wkrótce ginie szesnastoletnia Pamela Reeves. Z pozoru te dwa morderstwa nic nie łączy, ale przenikliwa panna Marple nie daje się zwieść pozorom.
Oczywiście wychodzą na wierzch grzeszki i skrywane tajemnice, a morderca wpada we własne sidła.

W zasadzie książka nie wymaga komentarzy. Wiadomo, przecież to Mistrzyni Christie :)

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Seria z miotłą. Grażyna Plebanek 'Przystupa'

Przystupa to nastolatka mieszkająca na wsi pod Lublinem.
Marzy o czymś więcej niż dyskoteki, mąż pijak i gromadka dzieci.
Postanawia wyruszyć do Warszawy, żeby znaleźć pracę. Tam, w jednym kosciele, podchodzi do znanej piosenkarki. Gwiazda zabiera Przystupę do siebie i zatrudnia jako sprzątaczkę. Przystupa przygląda się życiu Państwa. Jest świadkiem ich romansów, sukcesów ale też poznaje ciemne strony showbizu. Momentami miałam wrażenie,że czytam notki z brukowców, a historia Gwiazdy i jej męża to kalka Józefowicza i Urbańskiej. Później dziwnym zbiegiem okoliczności Przystupa ląduje w Szwecji. Tam zaczyna pracę u 'Hyrów', ale również nie zagrzewa miejsca. Następni pracodawcy to małżeństwo Polki i Fina. Przystupa staje się tu świadkiem tragicznych wydarzeń...

Do tego momentu czytałam książkę z zapartym tchem. Dalszy ciąg losów Przystupy wydaje mi się naciągany, w sumie inni bohaterowie też nijacy. Podobały mi się dwie poprzednie powieści Plebanek 'Dziewczyny z Portofino' i 'Pudełko ze szpilkami', ze wskazaniem na tą pierwszą. Mimo wszystko książkę dobrze i szybko się czyta i nie jest to stracony czas. Plebanek ma lekkie pióro i dobry zmysł obserwatorski. Jej powieści zawierają dużo prawdy o ludziach.

sobota, 13 sierpnia 2011

Martyna Wojciechowska 'Przesunąć horyzont'

Martynę Wojciechowską podziwiam od lat. Widziałam wiele odcinków jej programów, zmagania na rajdzie Paryż - Dakar. Bez wątpienia silna i wyrazista osobowość.

Po raz pierwszy mam w rękach jej książkę. Jest to opowieść o wyprawie na Mount Everest, wspomnienie o zmarłym tragicznie przyjacielu, o determinacji i uporze z jakim Martyna dąży do celu, choć niewiele osób wierzy w jej powodzenie. Książka jest bardzo intymnym zapisem z wyprawy. To historia zmagania się człowieka z pogodą, wysokoscią, mrozem, niebezpieczenstwem, ale też z własnymi możliwościami. Za każdym razem, gdy wydaje się, że człowiek nie jest w stanie znieśc nic więcej, że psychika siada a siły wyczerpały się, okazuje się, że jednak można, że jeszcze dwa trzy kroki, jeszcze odrobina wysiłku i cel zostanie osiągnięty. Można te słowa odniesć też do codzienności, że każdy ma swój własny Mount Everest i tylko od nas zależy czy zdobędziemy szczyt, czy damy się pokonać.
Uwagę zwracają też niesamowite zdjęcia. Patrząc na ośnieżony szczyt Everestu az trudno uwierzyć,że człowiek jest w stanie tam dotrzeć.

Odebrałam tą książkę bardzo osbiście. Zmagam się z własną Górą Gór...

piątek, 12 sierpnia 2011

Haruki Murakami 'Po zmierzchu'

Świetna książka. Żałuję,że tak szybko się skończyła.

Dochodzi północ. Ta noc splącze losy kilkoro bohaterów.
Eri Asai od dwóch miesięcy jest pogrążona we śnie. Nikt nie wie dlaczego.
Jej mlodsza siostra Mari, studentka chińskiego, chce odizolować się od męczącej sytuacji w domu i spędza samotnie czas w całodobowej knajpie. Przysiada sie do niej Takahashi. Okazuje się, że już się znają. Chłopak gra na puzonie w kapeli jazzowej i właśnie idzie na próbę. Mari spotyka też Kaoru, pracownicę lovehot, której pomaga zaopiekować się pobitą chińską prostytutką. Napotkani ludzie sprawiają, że Mari uświadamia sobie wiele rzeczy, ale nie tylko dla niej ta noc będzie przełomem.

Książka ma świetny klimat. Styl Murakamiego sprawia, ze czytając słyszy się muzykę, barowy gwar, hałas ulic. bohaterowie nie są sztuczni, papierowi. Może nie umiem dokładnie tego opisać, ale w mojej ocenie Murakami to geniusz!

'Myślę, że z czasem, po trochu zbudowałam sobie jakby własny świat. I kiedy jestem w nim sama, jest mi nieco lżej na duszy. Ale fakt, że musiałam sobie taki świat zbudować, świadczy o tym, że jestem słabym człowiekiem, którego łatwo zranić. I ten mój świat w oczach innych ludzi jest bezwartościowy, nieważny. Jak domek z kart, który może znieść każdy silniejszy podmuch...'

czwartek, 11 sierpnia 2011

Harlan Coben 'Nie mów nikomu'

Moje pierwsze spotkanie z tym uznanym amerykańskim pisarzem.

Młode małżeństwo wyjeżdża nad jezioro.
Zostają napadnięci, mężczyzna jest ciężko ranny, a kobietę zamordowano.
Mija osiem lat. Pewnego dnia David otrzymuje dziwnej treści mail.
Nie ma nadawcy, ale jeden tekst wskazuje na to, że jego ukochana Elizabeth żyje...
Kilka dni później w kolejnej wiadomości widzi na zdjęciach z kamery kobietę na ulicach jakiegoś miasta i rozpoznaje tragicznie zmarłą żonę, ktora patrząc w ekran mowi "przepraszam".
Postanawia dowiedzieć się wszystkiego o wydarzeniach sprzed ośmiu lat.
Czy żona Davida żyje? Czy to tylko jakaś gra?
Okazuje się, że jest wiele nierozwiązanych tajemnic...

Po kilku pierwszych stronach byłam zafascynowana akcją, ale gdzieś w połowie książki stwierdziłam, że jest to jednak utarty schemat, znany choćby z seriali o glinach czy filmów sensacyjnych z Harrisonem Fordem.
Niemniej jednak w przyszłości przeczytam jeszcze coś Cobena.

środa, 10 sierpnia 2011

Leonie Swann 'Sprawiedliwość owiec'

Usłyszalam o tej książce dzięki Trójce, ale słuchałam audycji sporadycznie.
Gdy zobaczyłam powieść na półce w bibliotece,
postanowiłam ją zabrać do domu.

Jest to opowieść o tym, jak stado owiec próbuje dowiedzieć się dlaczego ich pasterz George nie żyje. Chodzą po wsi, węszą, szukają tropów, rozwiązują zagadki, ale przede wszytkim przyglądają się ludziom.Owszem, momentami zabawna i refleksyjna, ale nie zrobiła na mnie większego wrażenia.Prawie przez całą książkę byłam rozkojarzona, akcja mnie nużyła.
Podobało mi się natomiast zakończenie.
Było kilka komicznych momentów na przykład rozważania owiec o książkach, które czytał im George 'o Pamelach', baran Fosco ze skłonnościami alkoholowymi.
Zabawne było też wyobrażanie sobie jak owce wędrują po wsi,
zaglądają przez okna i snują się nocą w kościele.

Ot taka powiastka. Jak dla mnie - niekoniecznie.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Joyce Carol Oates 'Zabiorę cię tam'

Uwielbiam styl Oates, z przyjemnością sięgam po jej ksiażki
i wiem, że się nie zawiodę.

Akcja powieści toczy sie w latach 60 w stanie Nowy Jork.
Narratorka i główną bohaterką jest Annelia,
nie jest to jednak jej prawdziwe imię.
Historia składa się z trzech części:

'Skruszona' to opowieść o samotności i rozpaczliwej potrzebie akceptacji.
Annelia wspomina swoj rodzinny dom, śmierc matki,
opowiada o szkole średniej i początkach studiów.
Rozpaczliwie chce dostać się do stowarzyszenia Kappa Gamma Pi.
Nie pasuje jednak do tego środowiska imprezowych, napuszonych bigotek.
Przeżywa załamanie nerwowe i w ostateczności opuszcza stowarzyszenie.

'Negrofilka', czyli część druga, to opowieść o miłości do czarnoskórego mężczyzny.
Nie jest to jednak 'zwyczajne' uczucie,
ale rodzaj uzależnienia emocjonalnego, uwielbienie, podporzadkowanie się, obsesja
chociaż środowisko nie akceptuje związków mieszanych.
Vernor Matheius jest doktorantem filozofii,
Annelia jest dla niego w stanie zrobić wszystko.

W trzeciej części 'Wyjście' Annelia dowiaduje się,
że ktoś, kogo cała rodzina uważała za tragicznie zmarłego, żyje.
Mieszka w stanie Utah, umiera na raka krtani.
Annelia postanawia pojechać do niego jako jedyna z rodzeństwa.
Nie jest już obsesyjną studentka, zagubioną we własnej osobowości.

Książka zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.
Oates pokazuje w jaki sposob człowiek sam siebie może niszczyć,
jeśli poddaje się obsesjom i wchodzi w destrukcyjne relacje z otoczeniem.
Dużo jest w tej powieści odniesien do filozofii
i to jest wątek, który mi przeszkadzał,
tak naprawdę nie wiem o co filozofom chodzi, nigdy nie zagłebiałam się
w myśli Platonów, Sokratesów i Nitzsche,
bo wiele z ich wywodów to dla mnie czysty bełkot,
a na wykładach z filozoffi na pierwszym roku studiów czytałam książki... :)

sobota, 6 sierpnia 2011

Doris Lessing 'Podróż Bena'

Moje pierwsze spotkanie z Lessing, laureatką Nobla 2007.

Oto Ben. Twierdzi, że ma 18 lat,
lecz wygląda na 40, ma rodzinę, ale nie utrzymuje z nią kontaktu...

"Co za twarz! Szeroka, o mocno zniekształconych rysach,
usta wykrzywione w uśmiechu (...) - wielkie, drżące nozdrza,
zielonkawe oczy, jasnobrązowe rzęsy pod krzaczastymi,
jasnobrązowymi brwiami(...). Żółte włosy (...)"

Ben jest bardzo samotny, z powodu dziwnego wyglądu ludzie stronią od niego.
Pomieszkuje u starszej kobiety, dorabia na budowie, na farmie.
Ciągle jednak albo zostaje okradziony, albo oszukany.
Zaprzyjaźnia się z prostytutką Ritą, zostają kochankami.
Ta znajomość zaprowadzi ich do wielkich pieniędzy i dalekich podróży.
Ben znajdzie się aż w dalekiej Brazylii.

Nie chcę zdradzać treści, zresztą nie o to tu chodzi.
Wydaje mi się, że jest to opowieść o szukaniu swojej tożsamości.
Chyba każdy człowiek chce znależć swoje miejsce na ziemi.
'Podróz Bena' to nie tylko wyprawa z Londynu przez Nicee do Brazylii,
ale przede wszystkim podróż wgłąb siebie.
Ben jest odmieńcem, chociaż potrafi się zachować, jest elegancki i kulturalny,
nie pasuje do wyobrażeń 'cywilizowanych' ludzi,
którzy widząc w nim inność chcą go albo oszukać, okraść albo poddać badaniom naukowym.
Książka przejmująca i 'nasycona humanizmem'.

piątek, 5 sierpnia 2011

Agata Christie 'Po pogrzebie'

Niespodziewanie umiera Richard Abernethie, zostawiając calkiem pokaźny spadek.
Najbliższa rodzina spotyka się po pogrzebie. Rozmawiają, plotkują.
Nagle jedna z krewnych, Cora Lansquenet rzuca hasło,
że może to było morderstwo... i następnego dnia umiera.
Prawnik zmarłego Richarda postanawia dowiedzieć się co się tak naprawdę stało,
ale wszystko wydaje się zbyt skomplikowane,
a jedyną osobą, która może rozwiązać sprawę jest Hercules Poirot.
Pojawia się szereg postaci, mających na sumieniu to i owo.
Wychodzą na jaw grzeszki i motywy...

Tym razem nie udało mi się złapać moredercy,
bo moim zdaniem świetnie się zamaskował!
Ale Herculesa Poirot cieżko przechytrzyć :)

czwartek, 4 sierpnia 2011

Albert Camus 'Dżuma'

"...to niemal niewiarygodne. Ale zdaje się, że to dżuma"

"...każdy nosi w sobie dżumę, nikt bowiem, nie,
nikt na świecie nie jest od niej wolny.
I trzeba czuwać nad sobą nieustannie, żeby w chwili roztargnienia
nie tchnąć dżumy w twarz drugiego człowieka i żeby go nie zakazić."

"w ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw niż na pogardę"

"bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika,
że może przez dziesiątki lat pozostać uśpiony w meblach i bieliźnie,
że czeka cierpliwie w pokojach, w piwnicach, w kufrach,
w chustkach i w papierach, i że nadejdzie być może dzień,
kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki
dżuma obudzi swe szczury i pośle je,
by umierały w szczęśliwym mieście."

Po raz trzeci wracam do tej książki, to jedna z niewielu lektur,
które wyryły mi sie pod skórą.
Może niezbyt odpowiednia książka na wakacje,
ale w tym momencie bardzo sie z nią identyfikuję. Wymowę odczuwam dosadnie i głęboko.
W subiektywnej ocenie arcydzieło i literatura przez wielkie "L".

piątek, 22 lipca 2011

upadki...

... i rozczarowania są bolesne...

tymczasem czytuję Wprost, Newsweek Polska i Książki - magazyn GW
oraz czekam na prezent w postaci biografii Monroe 'Blondynka'...

piątek, 24 czerwca 2011

...

czas na mnie,
to był tydzień pożegnań...
nie wiem kiedy znów będę on - line,
mam nadzieję, że nie zapomnicie o mnie :)
postaram sie wrócić najszybciej jak to będzie możliwe...
do przeczytania!

wtorek, 21 czerwca 2011

sprawy małe i mniejsze

Mało czasu na czytanie, w kącie leży Llosa.
Znoszę kartony, pakuję się.
Zmuszam się do nauki...
4 dni do Wielkiego Finału.

czwartek, 16 czerwca 2011

Erich Maria Remarque 'Dom marzeń'

- ... Tęskni sie za kimś, kto nie istnieje.
- Może tylko tęsknimy do czyjegoś człowieczeństwa.
- Do czegoś, co trudno nazwać...
- Prawdziwa tęsknota jest zawsze bezimienna.
- To bolesne...
- ...Życie jest cudem, w życiu jednak nie ma cudów.

Malarz Fritz Schramm stracił ukochaną.
Jest samotnikiem, ale wspiera wielu młodych ludzi, traktując ich jak własne dzieci.
Pracuje nad ważnym obrazem, do którego poszukuje modelki.
I oto pojawia się piękna Elisabeth, dziewczyna przypomina mu ukochaną Lu.
Wkrótce powraca z podróży najbliższy przyjaciel Fritza, kompozytor Ernst.
Pomiędzy nim i Elisabeth nawiązuje się uczucie.
Elisabeth jest czysta, zaś Ernst to niespokojny duch, którym targają namiętności.
Mężczyzna wyjeżdża na studia do Lipska, tam wikła sie w romans z divą operową.
Fritz przekonuje Elisabeth, że Ernst wróci.
Dziewczyna czeka na ukochanego.
Ernst wróci, ale na niektóre sprawy bedzie juz za późno...

-... Spokój wewnętrzny jest rezultatem walki, zmagań, popełnionych błędów. Wydestylowane w pełni uświadomione ego... (...)
- Jak go osiagnąć?
- Trzeba odnaleźć samego siebie.
- Czy to trudne?
- Najtrudniejsze!(...)
- By do tego dojść trzeba być wiernym sobie

'Dom marzeń' to opowieść o dojrzewaniu, o poszukiwaniu siebie, swojej drogi.
Wielokrotnie zastanawiałam się,
jak to jest, że są ludzie, którzy wiedzą czego chcą od życia, z kim i gdzie chcą być.
Czy jest na to jakaś recepta?
Mną często targają sprzeczne emocje, czekam na jakis znak by podjać decyzję.
I nigdy nie wiem czy jest właściwa...

'Życie jest wartością samą w sobie, Żyjąc nie potrafimy tego ocenić,
jesteśmy jedynie trybikami wielkiego mechanizmu. (...)
Starajmy sie żyć w zgodzie z sobą (...)
A tego, czy naprawdę żyjemy, czy jedynie wegetujemy, nikt nie wie'

Wzruszająca powieść, prawdziwa. Wyciszyła mnie...

środa, 15 czerwca 2011

Carlos Ruiz Zafón 'Książę Mgły'

Trwa wojna.
Rodzina Carverów wraz z dziećmi: Maxem, Alicją i Iriną,
przeprowadza się do małej nadmorskiej osady,do domu po rodzinie Fleischmannów.
Max widzi zegar, który chodzi wspak i wyczuwa atmosferę tajemnicy,
a jego młodsza siostra przygarnia dziwnego kota o przenikliwym spojrzeniu.
W ogrodzie domu chłopiec znajduje tajemnicze posągi,
a jego ojciec w garażu stos filmów sprzed kilkunastu lat.
Max powoli zaczyna odczuwać grożące im niebezpieczeństwo.
Pewnego dnia wyrusza na wycieczkę rowerową.
Poznaje Rolanda, który opowiada mu o wraku statku.
Razem z nim i siostrą Alicja postanawiają nurkować i obejrzeć wrak.
W tym czasie w domu Carverów dochodzi do wypadku.
Mała Irina widzi tajemniczą postać wychodzącą z szafy, przerażona próbuje ucieć.
Spada ze schodów i traci przytomność. Rodzice zabierają małą do szpitala.
Trójka przyjaciół jest przerażona.
Roland postnawia zabrać Maxa i Alicję do swojego dziadka, który jest latarnikiem,
i być moze on bedzie umiał wyjaśnić wszystkie zagadki.
Victor Cray, stary latarnik, opowiada im historię o Ksieciu Mgły,
magu spełniającym wszystkie życzenia, ale w zamian wymagającym posłuszeństwa.
Dom Carverów ma z nim wiele wspólnego...
Dzieciom trudno uwierzyć w tą historię, lecz zaczynają dziać się przerażające rzeczy.
Nie przypuszczają, że będą musieli stoczyć walkę z tajemną siłą.

Przyznam szczerze, że ostatnie kartki trochę przerzuciłam, ominełam kilka opisów,
bo chciałam wiedzieć jak skończy się historia.
Miałam nadzieję na inne zakończenie.


Jest to pierwsza książka Zafóna.
Dobrze się czyta, ale mam już chyba przesyt baśniowego nastroju.

wtorek, 14 czerwca 2011

me myself and i

notatnikfrustrata.blogspot.com to sprawca moich wynurzeń... wybaczam ;)

1. Mam 30 lat, chociaż mówią, że wyglądam na 25
2. Za kilka dni wyprowadzam sie nad morze, w miejsce gdzie nikogo nie znam
i nie jest to pierwsza taka zmiana w moim życiu...
3. Nie mam ulubionego pisarza, co jakis czas pojawiają sie nowe fascynacje
4. Uwielbiam Depeche Mode, ale nie ograniczam się tylko do tego zespołu,
zasłuchuję się w klasykach i lubię też mocne brzmienie w stylu Audioslave
5. Podstawówka i liceum były dla mnie koszmarem i traumatycznymi przeżyciami,
za to uwielbiam studia
6. Lubie piwo, ostatnio Tyskie :)
7. Nie lubię głupawych komedii romantycznych
8. Jestem kawoholikiem
9. Nie lubię wścibskich sąsiadów, plotkarzy z zapyziałych dziur i zjazdów rodzinnych
10. Nie lubię gotować i nie zamierzam się tego uczyć, mogę pozmywać :)
11. Wydaje mi sie, że otoczenie uważa mnie za dziwoląga, niektórzy ludzie nie mogą przebić sie przez mur, który czasem stawiam
12.Kończę właśnie zarządzanie, interesuje mnie społeczna odpowiedzialność biznesu (CSR) i zamierzam się tym zająć naukowo

To tyle....
Do zabawy zapraszam http://2many-books.blogspot.com/

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Cornell Woolrich 'Przed świtem'

Ostatnie dni to jeden wielki maraton.
Od piątku jeżdżę z indeksem w pogoni za pewną panią doktor,
niestety zanim dotrę w jedno miejsce, ona jest już w innym...
Jutro ostatnia szansa....
Zmęczona pościgiem poszłam na obiad do Pierogarni, zamówiłam czeburek z surówką. Pycha!
Odwiedziłam też Tanią Książkę. Trafiłam akurat na wyprzedaż:)

'Przed świtem' to świetny kryminał.
Na okładce napisano, że Woolrich to kultowy pisarz amerykański.
Cóż, nie znam, ale, że jestem wielbicielką kryminałów, chętnie poznam.

Bricky Coleman jest tancerką 'na wynajem' w nowojorskim klubie.
Wpada w oko pewnemu meżczyźnie, który wykupił kilkanaście tańców właśnie z nią.
Wieczór się kończy, zostaje plik niewykorzystanych bilecików...
Jednak kobieta nie chce spoufalać się z nieznajomym. Skonczyła pracę. Wychodzi.
Tymczasem zaczepia ją podejrzany typ, nieznajomy ratuje więc kobietę z opresji.
Mężczyzna to Quinn Williams, postanawia odprowadzić Bricky do domu.
Okazuje się, że pochodzą z tej samej miejscowości. To ich nieco zbliża.
Bricky zaprasza Quinna na kawę.
W przypływie szczerości mężczyzna zdradza jej tajemnicę.
Ukradł pieniądze z domu, w którym pracował.
Obydwoje dochodzą do wniosku, że Nowy Jork ich niszczy,
postanawiają więc oddać skradzione pieniądze i o 6 rano wyjechać do rodzinnego domu.
Udają się na miejsce kradzieży.
Tam okazuje się, że właściciel domu nie żyje.
Mają kilka godzin na to,
żeby wyjaśnić sprawę nim zajmie się tym policja i zacząć nowe życie.
Odnajdują dwa tropy: kobieta i mężczyzna, niestety fałszywe, a czas ucieka...
Czy Bricky może ufać Quinnowi?

Naprawdę dobry kryminał. Książka kosztowała zaledwie 5zł!
Nie wiedziałam czego sie spodziewać, bo nawet nie znałam autora.
Lubię takie miłe niespodzianki. Warto przeczytać.

niedziela, 12 czerwca 2011

Niespokojne niedzielne popołudnie...

Dużo dziś myślę. Denerwuję się.
25 czerwca egzamin dyplomowy, który będę zdawała sama, bez grupy seminaryjnej...
A, później wyjazd nad morze...
Nowa praca, miejsce i ludzie.
Czy wszystko pójdzie zgodnie z moimi oczekiwaniami?
Najbardziej się boję, że nie będę już miała tak dużo czasu na czytanie...
I czy się tam odnajdę...

sobota, 11 czerwca 2011

Jeffrey Archer 'Dwanaście fałszywych tropów'

Jestem wielbicielką angielskiego humoru.
Jeffrey Archer jest moim najnowszym odkryciem.

'Dwanaście fałszywych tropów' to kilkanaście opowiadań,
w których bohaterowie uwikłani są w rózne sytuacje życiowe.
Część z nich została napisana na podstawie autentycznych zdarzeń,
ale jak sam autor przyznaje, zostały przez niego nieco ubarwione.

Moim zdaniem najzabawniejsze opowiadanie to 'Pucybut',
gdzie gubernator Barker musi podjąć uroczystą kolacją przedstawiciela królowej.
Niestety nie ma w posiadaniu ani środków, ani służby.
Z pomocą przyjaciół organizuje powitanie lorda na lotnisku
oraz wystawne przyjęcie na jego cześć,
podczas którego znajomi Barkerów odgrywają służbę, pokojówki, lokajów.
W maskaradzie bierze udział nawet karawan pogrzebowy...
Oczywiście królewski lord domyśla się całej hostorii
i kilka miesięcy później wysyła Barkerom pastę do butów,
ponieważ po przyjęciu gubernator Barker musiał wyczyścić lordowskie buty...

Ostatnie opowiadanie jest bardzo interesujące.
Michael w drodze do pracy widzi piękna kobietę, wchodzącą do teatru.
Zatrzymuje samochód i podąża za nią.
Widzi jak kobieta zwraca do kasy jeden bilet.
Postanawia kupić go i dołączyć do nieznajomej.
I tu zaczyna sie zabawa, bo autor proponuje cztery zakończenia tej historii.
Przeczytałam wszystkie i każde było dobre.
Nie spotkałam się jeszcze z takim zabiegiem w książce, ciekawe doświadczenie :)

Podoba mi sie styl Archera, jego poczucie humoru.
Każda historia zawiera jakąś prawdę życiową.
Bohaterowie stoją przed trudnym wyborem, czasem sprzyjają im okoliczności,
a czasem los bywa przewrotny.
Świetna lektura.