czwartek, 22 września 2011

Justyna Łopińska 'Po drugiej stronie stołu'

  Ta książka to perełka.

Martyna ma 32 lata, względnie ułożone życie, robi karierę naukową. Jej matka Regina jest nieco chaotyczna
 i trochę zwariowana, zupełne przeciwieństwo córki. Książka przedstawia pogmatwane relacje tych dwóch kobiet. Opowieść snuje Martyna, poznajemy tylko jej punkt widzenia, bardzo żałuję, że autorka nie pokusiła się o pokazanie relacji z perspektywy Reginy.

Akcja powieści toczy się w ciągu jednego wieczora. Martyna postanawia odwiedzić swoją matkę. Snując monolog wewnętrzny z sarkazmem opisuje swoje życie, opowiada o karierze modelki, którą rzuciła dla nauki, wspomina dzieciństwo z szaloną matką:

Tak, powtarzam to, co zawsze powtarzałam sobie w chwilach zwątpienia w jej rozsądek, gdy zapominała zapłacić rachunków, gdy rujnowała nas bezsensownymi zakupami, długami, sypiała 
z mężami swoich przyjaciółek, znikała z domu na kilka dni, nie dając śladu życia. Lista wyczynów mojej mamy jest długa i barwna

Martyna dorastała w świecie, gdzie nic nie było zakazane. To, przeciwko czemu buntowali się jej rówieśnicy, ona miała na wyciągnięcie ręki. Żyła w świecie chaosu. Jej buntem stała się nauka i wzorowe zachowanie.
Kobiety spędzają wieczór niewiele rozmawiając. Regina próbuje się dowiedzieć czegokolwiek o życiu córki. W głowie Martyny toczy się prawdziwy bój między potrzebą szczerości i rozmowy a życiem prywatnym 
i tajemnicą. Martyna boi się krytyki ze strony matki. Pizza, koniak, drobne sprzeczki, powroty do przeszłości. Próba dokonania analizy tych pokręconych relacji.

A tego wieczora myślałam sobie, że ją kocham. I że złapałam szczęście za nogi, gdy w loterii przednarodzeniowej wylosowałam taką matkę.


1 komentarz:

  1. Ciekawe cytaty, ale naprawdę nie wiem czy dla mnie :-)

    OdpowiedzUsuń