
Niedawno przeprowadziłam się. W rzeczach, które porządkuję, znajduję prawdziwe skarby. Oto jeden z nich: zbiór wierszy księdza Twardowskiego. Są piękne, ujmują prostotą. Czytając słowa księdza Jana człowiek czuje się lepszy, wyciszony, nastawiony na odbiór świata. Nie będę analizowac poszczególnych tekstów, nie o to chodzi, ale mam kilka fragmentów, które mnie urzekły:
Wiara - to ufność na zawsze więc jedna
nadzieja - to czas bez pożegnań
miłość pierwsza - zupełnie jak cielę
bo patrzy w niebo
by zobaczyc ziemię
miłość ostatnia - to przeczucie piękna
*
łatwiej upaść na głowę niż powstać z miłości
*
Tylko nam się w głowie poprzewracało
i chcemy wymyslić dzisiaj bez wczoraj
nowe bez starego
*
nic mnie nie złamało
bo wziąż widzę Ciebie Matko Najświętsza
zamiast berła - trzymasz kłębek włóczki
cerujesz teologię
*
Usmiechu w bólu głowy
usmiechu w cierpieniu
usmiechu gdy pieniędzy do jutra nie starczy
usmiechu gdy dudek rozkłada swój czubek
bliźni przyszedł do kościoła i na bliźnich warczy
*
wierzyć - to znaczy nawet się nie pytać
jak długo jeszcze mamy iść po ciemku
*
Święty Janie od Krzyża, kiedy pełnia lata
i derkacz się odezwał, głuchy odgłos łąki
owieczka z dzwoneczkiem beczy, przepiórka szeleści
rzuć mi malwę i nazwij Janem od Biedronki